Dziewczyna znaleziona w walizce

Dziewczyna znaleziona w walizce

Czy opowiadałam Wam kiedyś o Jaśmin? Jeśli znacie mnie osobiście, to na pewno. Jaśmin to autorka kanału na youtube Stanowo, na którym opowiada przeróżne historie kryminalne – tylko dzięki opowieściom jej i innych youtuberów nabrałam ochoty na gotowanie i sprzątanie, gdyż wtedy mogę sobie spokojnie posłuchać mrożących krew w żyłach opowieści. Jaśmin publikuje historie z całego świata, także z Włoch, i jedną z opowiedzianych przez nią spraw postanowiłam Wam dzisiaj opowiedzieć własnymi słowami, gdyż jest naprawdę wstrząsająca, dramatyczna i nieprawdopodobnie smutna.

https://www.ilrestodelcarlino.it/rimini/cronaca/ragazza-valigia-katerina-anoressia-1.3057602

Historia jest dosyć świeża i zaczyna się pewnego marcowego dnia 2017 roku, kiedy to dwaj pracownicy 118, czyli Servizio Sanitario (coś w rodzaju pogotowia), dostrzegli w porcie w Rimini dryfującą, dość dużą walizkę. Wyłowili ją i dokonali makabrycznego odkrycia: znajdowało się w niej nagie ciało kobiety, martwej od około dziesięciu dni. Zwłoki natychmiast przewieziono do kostnicy i tam stwierdzono, co następuje: zmarła była kobietą między 30 a 40 rokiem życia, wysoką na około 170 cm wzrostu i bardzo, bardzo szczupłą – ważyła niewiele ponad 30 kg. Uznano także, że jest pochodzenia azjatyckiego, na co miały wskazywać skośne oczy. Na ciele kobiety, w dość znacznym stanie rozkładu, nie znaleziono żadnych obrażeń, które wskazywałyby na przyczynę śmierci, wobec tego stwierdzono, że zmarła po prostu… z głodu.

Historia wywołała zrozumiałą zgrozę: kto mógłby być aż tak okrutny, żeby zagłodzić kobietę na śmierć, ciało schować do walizki i wrzucić do morza? I przede wszystkim: kim była ta kobieta? 

http://www.riminitoday.it/cronaca/orrore-al-porto-di-rimini-trovato-un-cadavere-all-interno-di-una-valigia-abbandonata.html

Próby identyfikacji napotkały duże trudności. Początkowo śledczy podejrzewali, że ofiarą jest Li Yanglei, Chinka, która zniknęła w czasie rejsu statkiem wycieczkowym po Morzu Śródziemnym. Hipoteza zakładała, że zabił ją mąż, po czym włożył do walizy i wyrzucił w morskie fale. Teoria miała ręce i nogi, ponieważ ów mąż kompletnie nie przejmował się tym, że jego żona zaginęła na statku, nigdzie tego nie zgłosił, nie szukał jej i dopiero załoga wycieczkowca zorientowała się, że brakuje jednej pasażerki. Jednak po żmudnych badaniach tezę tę odrzucono: Li wprawdzie była także bardzo szczupła, ale też znacznie niższa od ofiary z walizki, miała bowiem zaledwie 1,52 m wzrostu, czyli różnica wynosiła blisko dwadzieścia centymetrów. Poszukiwania zatem trwały dalej. Kolejne tropy prowadziły do 35-letniej Wietnamki, mieszkającej z mężem w Bolonii, która zaginęła właśnie w tamtym okresie. Jednak bliższe poszukiwania wskazały na to, że Wietnamka oddaliła się od męża dobrowolnie i wyprowadziła z Włoch. Ten trop też wiódł donikąd.

Z lewej Chinka, która zaginęła na wycieczkowcu, z prawej jej mąż z dzieckiem. https://bologna.repubblica.it/cronaca/2017/03/26/news/trovata_morta_in_una_valigia_a_rimini_potrebbe_essere_la_donna_sparita_in_crociera_-161441682/

W pierwszych dniach kwietnia nastąpił przełom. Ofiara, jak się okazało, nie miała wcale azjatyckich korzeni ani trzydziestki na karku: miała zaledwie 27 lat i okazała się Rosjanką o imieniu Katerina Laktionova, przebywającą legalnie w Rimini. I choć pierwsze założenia dotyczące identyfikacji zwłok były jak kulą w płot, to w jednym śledczy i medycy sądowi się nie pomylili – Katerina rzeczywiście zmarła w wyniku wygłodzenia i wycieńczenia organizmu. Szybko okazało się, że Rosjanka kilkukrotnie przebywała w okolicznych szpitalach, ponieważ cierpiała na zaawansowaną anoressia nervosa, czyli jadłowstręt psychiczny. Nie było zatem wątpliwości co do przyczyny śmierci, jednak jak znalazła się w walizce, w wodach w porcie? Sądzę, że nikt by nie zgadł.

http://www.riminitoday.it/cronaca/rimini-cadavere-nella-valigia-ecco-chi-ha-fatto-sparire-i-resti-della-27enne.html

Katerina Laktionova przyjechała do Rimini do matki, Gulnary, pracującej jako badante, czyli opiekunka osób starszych. Gdy wyjeżdżała z Rosji, była już absolwentką prawa, które skończyła dzięki wsparciu finansowemu matki. Już wtedy miała poważne problemy z jedzeniem, jej dieta składała się głównie z jabłek i jogurtów, była zatem bardzo szczupła, ale jeszcze nie tak drastycznie wychudzona. Piękna, ciemnowłosa dziewczyna marzyła o karierze modelki, ale mimo wysyłania zdjęć do różnych agencji modelingu, nie odniosła sukcesu. Sądzę, że powodem jej odrzucenia był wiek i zbyt niski wzrost, jednak Katerina była pewna, że to z powodu jej wagi i dążyła do schudnięcia. Po ukończeniu studiów wcale nie planowała podjąć się pracy prawnika, lecz postanowiła wyjechać do matki, by szukać szczęścia w modelingu we Włoszech.

http://www.riminitoday.it/cronaca/rimini-cadavere-nella-valigia-ecco-chi-ha-fatto-sparire-i-resti-della-27enne.html

Niestety, w Rimini nie wiodło się jej najlepiej. Agencje modelek nadal odrzucały jej kandydaturę, matka zajęta była ciężką pracą i nauką włoskiego, zaś choroba Kateriny się pogłębiała. Matka i jej przyjaciele kilkukrotnie odwozili ją do szpitala, jednak w szpitalu niewiele można było zrobić: dać kroplówki na wzmocnienie i namówić na terapię. Katerina jednak nie bardzo na tę terapię chciała chodzić, po wyjściu ze szpitala wracała do swoich nawyków. Być może pomógłby jej pobyt w profesjonalnej klinice psychiatrycznej (choć wcale nie jest to takie pewne, jako że anoreksja jest bardzo trudna w leczeniu), ale takie rzeczy są we Włoszech płatne i matki nie było na to stać. Sytuacja w pewnym momencie stała się tragiczna, Katerina Laktionova nie wychodziła ze swojego pokoju, nie jadła, nie miała na nic siły. Pewnego dnia matka po prostu znalazła ją martwą: jej córka zagłodziła się na śmierć. 

Gulnara była w strasznym szoku. Jej umysł nie uwierzył w to, co widział. Kobieta nikogo nie zawiadomiła o śmierci dziecka, po prostu chodziła normalnie do pracy, robiła zakupy, ciało córki trzymała w pokoju, perfumowała je, ubierała, spała u jej boku. Bóg jeden wie, ile trwałaby ta makabryczna sytuacja, gdyby nie to, że w parę dni po śmierci Kateriny nadeszła z Rosji kolejna zła wiadomość: po długiej chorobie zmarła matka Gulnary. Ta oczywiście musiała pojechać na pogrzeb i… postanowiła zabrać ze sobą Katerinę. Dlatego wpakowała ciało córki do walizki. Musiała mieć jednak jakiś przebłysk jasności umysłu. Uświadomiła sobie, że na lotnisku prześwietlą jej bagaże. W panice, nie wiedząc, co robić, wrzuciła walizkę do portu w Rimini i pojechała do Rosji. W ten sposób Katerina Laktionova, zamknięta w walizce, trafiła do morza.

https://www.fanpage.it/attualita/rimini-nascose-la-figlia-in-una-valigia-e-la-getto-in-mare-patteggia-un-anno-e-due-mesi/

O znalezieniu ciała w walizce dowiedział się przyjaciel Gulnary. Zadzwonił do niej, zapytując o Katerinę, ta jednak odpowiedziała, że zabrała córkę do Moskwy, do specjalistycznej kliniki leczącej anoreksję. Przyjaciel nie bardzo uwierzył i docisnął Gulnarę. Kobieta wybuchnęła płaczem i opowiedziała mu całą historię.

Policja nie miała wątpliwości, że owa historia jest prawdziwa. Katerina Laktionova z pewnością nie została zamordowana, zmarła z wygłodzenia. Wszyscy jednak byli w szoku, słysząc o zachowaniu matki. Gulnara do dzisiaj nie potrafi wyjaśnić swojego zachowania, mówiła tylko o swoim bólu, szoku i przerażeniu. Oskarżono ją o złe traktowanie córki i znieważenie zwłok, za co w październiku 2018 roku została skazana na rok więzienia w zawieszeniu. Katerina, zgodnie z wolą matki, została pochowana w Rimini.

Wokół całej tej historii rozplotła się pajęczyna plotek, domysłów i teorii spiskowych. Nie tak całkiem bezpodstawnych, bo, jak się okazuje, chowanie ciał w walizkach jest całkiem popularnych sposobem na ukrywanie zwłok. Tylko w ciągu ostatnich kilku miesięcy znaleziono kilka walizek z makabryczną zawartością – ciałami kobiet, będących ofiarami morderstw. W lipcu bieżącego roku znaleziono w tej sposób zwłoki młodej influencerki Ekateriny Karaglanovej. Wydaje się jednak, że owa straszliwa “moda” nie może mieć nic wspólnego z Kateriną i Gulnarą, z okrutną chorobą psychiczną i niewyobrażalnym cierpieniem bezradnej matki. Nie dodawajmy zatem tej historii dramatyzmu: ona jest wystarczająco dramatyczna sama w sobie. Katerina Laktionova i jej matka wycierpiały dostatecznie.

Aleksandra: kompletnie zwariowana na punkcie Włoch, włoskiego i wszystkiego, co się z włoskim łączy.