Od morderstwa do powieści – życie Massimo Carlotto

Od morderstwa do powieści – życie Massimo Carlotto

Jak wiecie, moją drugą pasją, zaraz po włoszczyźnie, jest literatura kryminalna. Chronologicznie rzecz biorąc, jest to pasja numer jeden, ponieważ kryminały i thillery pochłaniałam namiętnie jeszcze na długo przed moim zakochaniem w Italii. A jeszcze bardziej niż literatura kryminalna interesują mnie kryminały, które wydarzyły się naprawdę.
 
Pisałam Wam już ze szczegółami o „caso Knox”, czyli o zbrodni w Perugii, ktora to zresztą sprawa budzi także w Polsce duże zainteresowanie. Ciągnie się od 2007 roku, zatem od prawie 7 lat. Ale sprawa Knox to naprawdę niewiele, to zgoła nic w porównaniu do „caso Carlotto”.
 
Być może niektórym miłośnikom włoskiej literatury nazwisko Carlotto coś mówi: jest to dość znany pisarz, autor licznych kryminałów, niektóre z nich zostały przetłumaczone na język polski.  Jednak żaden jego kryminał nie jest tak wstrząsający jak jego życie.
 
Carlotto urodził się w 1956 roku w Padwie (mieście wyjątkowo bliskim memu sercu, jako że przez pewien czas tam mieszkałam). Na swoje nieszczęście na początku lat siedemdziesiątych zainteresował się ideami komunistycznymi i przystąpił do organizacji o nazwie „Lotta Continua”. Były to „anni di piombo”, lata ołowiu, co chwila wybuchały tak bomby, jak i zamieszki, odradzały się idee walki zbrojnej, przemoc była na porządku dziennym.
massimo carlotto
 
W styczniu 1976 roku nasz Massimo szedł w odwiedziny do swojej siostry. Gdy był już pod jej domem, usłyszał krzyki (delle grida). Krzyczała jego przyjaciółka, Margherita Magello, dwudziestopięciolatka, która mieszkała w tym samym budynku co siostra Carlotto. Massimo pobiegł natychmiast do jej mieszkania i znalazł tam rozebraną  (nuda) dziewczynę, leżącą w kałuży krwi – zadano jej prawie sześćdziesiąt ciosów nożem. Margherita jeszcze żyła, Massimo usiłował  ją ratować (soccorrere), przy okazji brudząc się krwią (si è sporcato di sangue), ale było już za późno: dziewczyna zdołała wymówić bezładnie kilka słów, a potem zmarła na rękach Massimo. Spanikowany (preso dal panico) chłopak uciekł. Po rozmowie z ojcem, adwokatem i kolegami z organizacji, udał się na posterunek karabinierów (è andato alla caserma dei Carabinieri), żeby złożyć zeznania. Okazało się to fatalnym błędem. Znał dobrze Margheritę, był pobrudzony krwią, w mieszkaniu Margherity znaleziono jego ślady, należał do lewicowej organizacji, słowem, był w oczach karabinierów idealnym kandydatem na mordercę. Został oskarżony o morderstwo z premedytacją (omicidio volontario) i trafił do więzienia. Rok później odbył się proces i Carlotto został uniewinniony z braku wystarczających dowodów (assolto dall’accusa per insufficienza di prove). Minął rok i Sąd Apelacyjny w Wenecji wydał wprost przeciwny werdykt, uznał Massimo za winnego i skazał go na 18 lat więzienia. Carlotto odwołał się od wyroku, ale to nic nie pomogło, sąd odrzucił apelację obrony (respingere il ricorso della difesa). W tej sytuacji nieszczęsny Massimo zdecydował się uciec z kraju. Wylądował najpierw we Francji, potem w Meksyku, gdzie ukrywał się przez prawie trzy lata, zmieniając kilkakrotnie tożsamość (l’identità) i unikając nawet przypadkowych kontaktów z rodakami. Swoje wstrząsające przeżycia z tego okresu opisze później w książce autobiograficznej „Il fuggiasco” (zbieg, uciekinier).
 
W 1985 roku, po trzech latach ukrywania się (la latitanza) Massimo Carlotto zdecydował się wrócić do ojczyzny, gdzie natychmiast został aresztowany. Jego historia wzburzyła opinię publiczną, utworzono nawet il Comitato Internazionale Giustizia per Massimo Carlotto, co można przetłumaczyć jako Międzynarodowy Komitet na rzecz Sprawiedliwości dla Massimo Carlotto. O wolność (la libertà) dla Carlotto apelowali m. in. pisarz argentyński Jorge Amado i znany filozof i polityk Norberto Bobbio. W międzyczasie uwięziony Carlotto zachorował: cierpiał na zaawansowaną bulimię, a lekarze stwierdzili u niego podejrzenie zawału (infarto). Informacje o stanie zdrowia przyszłego pisarza wzburzyły opinię publiczną, która coraz głośniej domagała się uwolnienia (la scarcerazione) Massimo. Jednak sąd dopiero w 1989 roku zdecydował się ponownie przyjrzeć się sprawie, tym bardziej, że znalezione zostały trzy nowe dowody (tre nuove prove). Trzynaście lat po śmierci Margherity Magello rozpoczął się kolejny proces, który jednak po kilku dniach został przerwany z wyjątkowo idiotycznego powodu, mianowicie z powodu wejścia w życie (in vigore) nowego kodeksu (il codice). Pojawiło się zatem pytanie, czy Massimo powinien być sądzony według starych, czy według nowych zasad. Odpowiedź na to pytanie zajęła ponad rok. Kolejny sąd zaakceptował jeden z trzech nowych dowodów, który jednak nie potwierdzał winy przyszłego pisarza, i dzięki temu zapadł wyrok taki sam jak w pierwszym procesie: Carlotto powinien zostać zwolniny z braku wystarczających dowodów winy. Nie został. W 1992 roku rozpoczął się następny proces w Sądzie Konstytucyjnym (sąd występował w innym składzie, ponieważ przewodniczący udał się na emeryturę – takie rzeczy tylko we Włoszech). Ku powszechnemu zdumieniu (nello stupore generale), sąd podtrzymał wyrok z 1979 roku, uznający Massimo winnym zabójstwa Margherity Magello i skazujący go na wiele lat więzienia. Nieszczęśnik wrócił za kratki i znowu ciężko się rozchorował, był w totalnej rozsypce, czemu się wcale nie dziwię.
 
Ta idiotyczna, pełna absurdów (assurdi) i paradoksów (paradossi) historia mogłaby się zapewne toczyć tak w nieskończoność, wykańczając do reszty tak Massimo Carlotto, który zresztą był o krok od samobójstwa (il suicidio), jak i dobre imię sądownictwa we Włoszech (przy optymistycznym założeniu, że sądownictwo włoskie kiedykolwiek miało dobre imię). Sprawie położył kres prezydent Włoch, który w 1993 ułaskawił (concedere la grazia) Massimo Carlotto.
carlotto 2
 
Tu kończy się historia uciekiniera, zbiega, więźnia, a zaczyna historia doskonałego pisarza. Bogaty w doświadczenia Carlotto wydał w 1995 wspomnianą już książkę „Il fuggiasco”, w dużej mierze autobiograficzną, opisując jego przeżycia z czasów, kiedy się ukrywał. Wkrótce potem ukazała się powieść „La verità dell’Alligatore”, w której po raz pierwszy pojawił się Marco Buratti, alias l’Alligatore, detektyw prywatny, wielbiciel bluesa i człowiek mający wiele wspólnego z autorem (oskarżony o zbrodnię, której nie popełnił, spędził rok w więzieniu). Jego wiernym towarzyszem jest Beniamino Rossini, postać oparta na przyjacielu pisarza z więzienia. Książka zapoczątkowała serię powieści, obdarzonych specyficzną atmosferą francuskich historii noir, ale warto wspomnieć, że Carlotto nie ogranicza się do kryminałów, pisze także powieści dla młodzieży (np. „Jimmy nella collina”), a także scenariusze do programów radiowych i telewizyjnych.
 
Obecnie Massimo Carlotto mieszka w Cagliari, na Sardynii.
 
Dotąd nie wiadomo, kto i dlaczego zabił Margheritę Magello. Rodzina zamordowanej nadal uważa, że sprawcą jest Massimo Carlotto.
 
Prawda, że trudno byłoby wymyślić równie wstrząsającą historię?
 
Źródła:

Aleksandra: kompletnie zwariowana na punkcie Włoch, włoskiego i wszystkiego, co się z włoskim łączy.